Program wakai.exe ver. 0.5.0.0 do słuchania na PC - bez włączenia przeglądarki!



Start / Ciekawostki / Relacja z koncertu Zico w Warszawie
Sklep E-NEKO.PL ANIME I MANGA!

Relacja z koncertu Zico w Warszawie

Relacja z koncertu Zico w Warszawie
5 (100%) 1 vote

03. 10. 2018 dzień w którym Warszawa znowu zrobiła się królewska. A właściwie zrobiła się dziką, królewską dżunglą. Wszystko za sprawą Zico (dla mniej zorientowanych przypomnę, że jest to lider Block B), który wybrał się w swoją pierwsza solową trasę koncertową promującą się pod jakże wymowną i skromną nazwą: „King of the zungle”. Zapraszam do przeczytania mojej relacji i przeżycia ze mną tych emocji jeszcze raz.

Jest godzina 19, na dworze odczuwalne minus-bardzo-zimno, a warszawska Progresja powoli wypełnia się zamarzniętymi fanami. Na telebimach grafika z „Zico- King of the Zungle” podsycała tylko emocje i nagle… BUM głośny i  niespodziewany  dźwięk uprzedził pojawienie się pierwszego intro: krótki filmik przyrodniczy, taki dzień z życia dżungli. I w końcu wszedł na scenę ON, sprawca całego zamieszania, rozpoczynając wyjątkowo ognistą setliste. Dosłownie ognistą, bo to co działo się na scenie i pod nią to był prawdziwy ogień i czysta energia.

Koncert był bardzo dobrze zaplanowany, wszystko było dopięte na ostatni guziczek, jeśli chodzi o realizacje: oświetlenia, kamery i dźwięk. Set był podzielony na kilka części, które były połączone krótkimi filmikami. Pierwsza część zaczęła się wyżej wspomnianym przeze mnie filmem przyrodniczym, a podczas niej usłyszeliśmy takie hity jak Tough Cookie, Veni Vidi Vici i Turtle ship.  Następna część wprowadziła nas do świata telewizji, co jest sprytnym nawiązaniem do solowego albumu Zico z tamtego roku pod tytułem Television. Kolejna część była poświęcona kobitkom, gdzie usłyszeliśmy HER. Sam raper później przyznał, że ciężko było mu śpiewać tę piosenkę bez reszty ekipy z Block B. Czwarta część kumulowała piosenki o „cięższym” przesłaniu (jeśli tak to mogę określić) jak Anti czy Bermuda Triangle. W ostatniej części Zico jak to sam ujął „wrócił do swojego początku” i wykonał I’m still fly – jedną ze swoich pierwszych piosenek, którą wydał.

W tym momencie mój wewnętrzny demon (zwany fangirl) postanowił polatać wysoko pod sufitem, bo kocham tę piosenkę od kilku już lat, a przed samym koncertem ciągle powtarzałam „jak nie usłyszę I’m still fly to strzelam focha!”
Niestety to co dobre się szybko kończy, a ten koncert skończył się zdecydowanie za wcześnie! Atmosfera jaka panowała w Progresji była po prostu magiczna.
Sam Zico, w końcu nie laik w tym zawodzie, dobrze wie jak rozkręcić imprezę i zmusić fanów do krzyków (nie żeby się musiał jakoś bardzo starać, bo fani i tak wypluwali swoje płuca) co uczynił tekstem po angielsku „Jeśli nie będziecie głośniej to sobie pójdę” trzeba mu przyznać, kreatywny Kartofel z niego.

Polscy fani to w ogóle inna liga. Podczas, gdy na innych koncertach ludzie pchają się , depczą i ogólnie walczą o życie, w Warszawie była pełna kultura i z tego co wiem odbyło się wszystko bez ofiar. Za co bym bardzo chciała podziękować wszystkim obecnym,  jeżdżę sobie tam i ówdzie na koncerty różnych gatunków, a to był pierwszy koncert, na którym nie zostałam zadeptana i zirytowana morzem telefonów zasłaniających mi widok.
Chciałam też podziękować samozwańczym organizatorom, że pomimo lekkiego chaosu udało im się załatwić przepiękne banery i bransoletki.

Mamy też swoje charakterystyczne zachowanie koncertowe. Jeśli ktoś z Was drodzy Czytelnicy i Czytelniczki nigdy nie był na k / j- koncercie to może wam nie być znana idea tupania. Bo my, polski naród, jak coś robimy to z przytupem zwłaszcza, jeśli chcemy wywołać artystę z backstage. Na Zico, pomimo że już wcześniej był w Polsce i zna nasz zwyczaj, tuptanie zrobiło ogromne wrażenie. No, a na kim by to nie zrobiło, gdy tysiąc osób tupie, a brzmi to jakby budynek się walił, prawda?

Tak nieśmiało mogę pomyśleć, że chyba mu się u nas podobało o czym świadczy spam na jego Instagramie ( z Warszawy dodał jak do tej pory najwięcej zdjęć z całej trasy) nauczył się wielu polskich zwrotów… i uśmiech mu praktycznie nie schodził z buzi.

Chciałabym się też podzielić kilkoma śmiesznymi fanowskimi historiami zasłyszanymi przed klubem. Wiecie jak to jest, jak człowiek marznie w kolejce to wchodzi w tryb ciotki-klotki i uskutecznia plotki, w myśl zasady ‚Make memes not wars’.
Historie mogą być prawdziwe… albo nie, ale pośmiać się można.
Otóż plotka mówi, iż biednego Zico tak wykończył shopping po Warszawie, że postanowił uciąć sobie małą drzemkę w stołecznym Starbucksie. Ja mam teorię, że zasną nad nauką polskiego, którym zabłysnął podczas koncertu i oprócz klasyków typu ” witam was” padło również z ust Zico „I ate pierogi” i „posłuchajcie mnie”. Chyba nie muszę mówić jak bardzo rozczulił tymi słowami wszystkich fanów na sali.

Kolejna historia, a właściwie zdjęcie dotyczy tancerzy którzy żywili się w ten sposób, a całość popili wódką. Ale trzeba ich też pochwalić, na koncercie kaca widać nie było i chłopcy pokazali się z najlepszej strony. Trzymali i pion i poziom 🙂

Obraz może zawierać: napój i jedzenie
A teraz około koncertowy hit, a nawet HIT, bo zasługuje to na użycie Capslocka. Zico odkrył swoje drugie ja w naszym kraju:

Ja osobiście nie robiłam wielu zdjęć bo a)stałam  daleko b) widziałam, że inni robią, a w dobie Internetu pewnie gdzieś się tym podzielą c) wolałam po porostu zamknąć oczy napawać się chwilą, a nie pilnować telefonu. Słucham twórczości tego pociesznego Kartofla (jak nieoficjalnie część fandomu go nazwa) nieprzerwanie od ponad 5 lat, także ten koncert był na pewno spełnieniem jakiegoś mojego cichego marzenia. Ale k-fani to firma, która działa bardzo prężnie i specjalnie na potrzeby koncertu zostało stworzone konto na Instagramie poświęcone wizycie Zico w naszym kraju.  Do którego właśnie dziele  linkiem: zicoinpoland. Tam możecie z różnych źródeł i z różnych kątów zobaczyć cały koncert.

Podsumowując całość króciutko: pełen profesjonalizm z każdej strony czy to oprawy koncertu, czy to samego Zico. Bardzo dobrze przemyślany i zrobiony z głową koncert. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze będzie mi dane pojechać na jego koncert.
Także, aż się prosi o klasyk z pewnej bajki „Ja chce jeszcze raz!~”

Dodam jeszcze tylko, że koncert był organizowany przez My Music Taste. Jeśli ktoś nie wie, co to za akcja to śpieszę z wyjaśnieniem. MMT to strona, wytwórnia, organizacja (jak zwał tak zwał), która umożliwia fanom głosowanie i w rezultacie ściągnięcie ukochanego artystę bądź zespół do swojego kraju. Tym razem nam się udało i… mam nadzieje, że to powtórzymy. Zapraszam wszystkich fanów do głosowania!
Link do głosowania – bring Zico back to Warsaw

Jeśli byliście na koncercie piszcie w komentarzach swoje wrażenia!

Do następnego przeczytania



Autor Wakai NEWS

Wakai NEWS
Najlepsze radia Azjatyckie w Polsce!

Check Also

Dzielnica Harajuku

Dzielnica Harajuku5 (100%) 1 vote [ 原宿 ] Dzielnica Harajuku. Sądzę, że wszyscy o niej …

shares