Program wakai.exe ver. 0.5.3.8 do słuchania na PC - bez włączenia przeglądarki!

Start / Rec. Kinówki / Hotarubi no Mori e – Pocztówka z lasu dusz. – recenzja

Hotarubi no Mori e – Pocztówka z lasu dusz. – recenzja

Hotarubi no Mori e – Pocztówka z lasu dusz. – recenzja
5 (100%) 1 vote[s]

Przypadkowe spotkania potrafią często odmienić całe życie. Przez zwykłe zrządzenie losu, natrafiamy na kogoś, kto na zawsze odciska na nas piętno. Pozostawia po sobie znak, który towarzyszy nam już do końca. Zapamiętujemy tą osobę i wracamy do niej często myślami. Mimo że mogliśmy się znać tylko chwilę to miała ona na nas ogromny wpływ. Pierwszy przyjaciel z dzieciństwa często jest kimś, kogo poznaje się w takich niespodziewanych okolicznościach. Nie jesteśmy również w stanie przewidzieć, kiedy trafi w nas piorun tej jedynej, prawdziwej miłości. Hotaru również nie miała pojęcia, że to, co przydarzy się jej w szóste lato, będzie pamiątką, która zostanie z nią na całe życie.

Nowa droga.

Kiedy tylko nasza główna bohaterka znalazła się u swoich krewnych w domu, natychmiast postanowiła pozwiedzać okolice. Była naprawdę ciekawskim dzieciakiem i do tego cholernie odważnym. Swój wolny czas wolała spędzać na łonie natury niż wśród ludzi. Zdecydowała, że chce zobaczyć pobliski las, w którym podobno straszy. Swoją drogą, ciekawe jak to wyglądało, kiedy Hotaru próbowała opowiedzieć wujkowi o pomyśle na popołudnie.

– Wujku! Idę do lasu, w którym podobno straszy!

– Hah! Mocne słowa, jak na sześciolatkę! – odpowiedział wujaszek. – Lepiej idź się zajmij tym, czym zajmują się dzieci w Twoim wieku! (nie powiedział tak, ale mógł!)

 Ostatecznie jednak udało jej się wymknąć spod opieki starszyzny, po czym dotarła tam, gdzie chciała. Pochłonięta podziwianiem pięknej okolicy oraz wypatrywaniem zmarłych nie zauważyła, kiedy kompletnie straciła trakt. Zatopiła się wśród drzew i krzewów, gubiąc się na obcej ziemi. Nagle spostrzegła w oddali postać. Wysoki, szczupły mężczyzna, ubrany dosyć przeciętnie skrywał się nieśmiało za jednym z konarów. Wyglądał całkiem zwyczajnie, poza jednym, małym szczegółem: miał na twarzy białą maskę przypominającą twarz lisa. Dziewczynka jednak bez najmniejszych wątpliwości rzuciła się pędem w stronę nieznajomego. Biegnąc do niego z krzykiem i łzami w oczach chciała prosić o pomoc. Jednak, kiedy Hotaru znalazła się bardzo blisko chłopaka, ten natychmiast odskoczył

NIE DOTYKAĆ! Grozi zniknięciem.

Przy pierwszym spotkaniu dwojga głównych bohaterów zostaje nam powiedziane, że nie mogą się dotknąć. Jest to najważniejsza informacja, wokół której budowana jest cała narracja opowieści. Kiedy Gin – facet w masce, dostąpi kontaktu fizycznego z człowiekiem, zniknie na zawsze. To może sugerować, że jest on zagubioną duszą, jednak nie radziłbym iść tym tropem. Bez zdradzania szczegółów zapewniam Was, że jego historia jest ciekawsza niż tylko pokazanie go jako zmarłego.

Łapiąc kij z jednej strony, zamaskowany jegomość podał go zagubionej dziewczynce, aby ta mogła się go złapać z drugiej, unikając tym samym dotyku. W ten sposób postanowił trzymać ją jak najbliżej siebie i wyprowadzić z gąszczu drzew. Kiedy znaleźli się na głównej drodze, Hotaru powiedziała, że sama już trafi do wujka. Bardzo jednak nie chciała, aby to było ich ostatnie spotkanie, dlatego zaproponowała Ginowi, żeby zobaczyli się nazajutrz. Kolejnego dnia zrealizowali swój plan, co dało początek ich niezwykłej znajomości, która kwitła coraz bardziej. Kiedy nasza bohaterka musiała wyjechać spowrotem do rodzinnego miasta obiecała, że wróci za rok. Odwiedzała swojego niezwykłego przyjaciela w każde kolejne wakacje. Na jego oczach dorastała, zmieniała się i coraz bardziej do niego zbliżała. Pewnej zimy, już jako nastolatka, poczuła nagle, że jej największym marzeniem jest bycie przy boku chłopaka w lisiej masce. Zaczęła sobie wyobrażać jakby mogła chociaż przez chwilę, po prostu potrzymać go za rękę.

Zakazana miłość.

Historia przedstawiona w Horatubi no Mori e to najbardziej sensualna przygoda, jakiej doświadczyłem kiedykolwiek. Ta animacja to niesamowicie delikatny obraz relacji opartej na wrażliwości, zaufaniu i wzajemnym szacunku. Właściwie to użycie słowa „obraz” w przypadku tego dzieła, może być nadużyciem. Seans trwa zaledwie czterdzieści pięć minut, więc bardziej trafnym określeniem byłaby tytułowa „pocztówka”. Piękna i bardzo szczegółowa wizja niewinnego uczucia, którą można zobaczyć w wolnej chwili, nie poświęcając jej samej za dużo czasu.

Kiedy jesteśmy świadkami corocznych wizyt, dorastającej głównej bohaterki, widzimy, jak zmienia się jej stosunek do Gina. Na początku jako dziecko, przywiązuje się do niego, obdarzając go niewinnym poczuciem ufności. Przez kolejne wakacje u wujka obserwujemy masę długich spacerów naszej dwójki po nawiedzonym lesie. Wyglądający wiecznie tak samo, uczulony na dotyk chłopak, nawiązuje pozbawioną fizyczności relacje z coraz bardziej zakochaną w nim dziewczyną. W końcu Hotaru osiąga wiek, w którym zaczyna odczuwać narastającą potrzebę kontaktu ze swoim znajomym. Tym samym dociera do niej również jak bardzo nie może dopuścić się bliskości. Jej wewnętrzny konflikt potrzeb z tym, co jest dopuszczalne a co nie w końcu zostaje rozwiązany. Oczywiście w sposób, w który idealnie pasuje do scenariusza tejże animacji.

Im dalej w las, tym więcej drzew.

Nie bez powodu wspomniałem wcześniej o szczegółowości tego filmu. Kadry lasu zajmują lwią część całej opowieści. I są one bardzo, ale to bardzo drobiazgowe. Natura wręcz wylewa się z ekranu. Liście czy krzewy smagają odbiorcę po twarzy, wiatr delikatnie rozwiewa włosy a wszelkie życie, które upodobało sobie nawiedzony zagajnik jako dom, będzie wkurzać każdego mieszczucha nienawidzącego robactwa. Przyroda stanowi tutaj ogromny kawałek ekspozycji. Towarzysząc dwójce protagonistów w ich corocznych wędrówkach po świecie roślin, zwierząt i duchów, wtapiamy się w to otoczenie całkowicie. Kiedy dorzucimy do tego subtelność i delikatność całej narracji, dostajemy naprawdę łagodną i przepełnioną czułością baśń o kruchym, aczkolwiek bardzo intensywnym związku dwojga bohaterów.

Studio Brain’s Base, które pokusiło się o zrealizowanie w 2011 r. animacji Hotaru No Mori e, nie miało trudnego zadania, jeśli chodzi o warstwę wizualną. Korzystając z pierwowzoru, czyli mangi typu one shot autorstwa Yuki Midorikawy, opublikowanej po raz pierwszy w 2002 r. poprawnie zaprezentowali to, co proponował oryginał. Oprócz niesamowitej dbałości o detale nie doświadczymy tutaj żadnych bajerów optycznych.

To samo można powiedzieć o ścieżce dźwiękowej. Nie charakteryzuje się ona niczym ponadprzeciętnym. Pasuje do wrażliwej otoczki całego wykreowanego świata i jego bohaterów, jednak nie zapadła mi w pamięć. Odgłosy flory i fauny przeplatają się z delikatnymi aranżacjami muzycznymi autorstwa Makoto Yoshimoriego. Jeśli ktoś jest bardzo ciekaw tego, co kompozytor zaproponował jako instrumentalne uzupełnienie do filmu, to odsyłam do soundtracku, który został wypuszczony w postaci long playa, miesiąc po premierze całej produkcji.

Wszystko co dobre, szybko się kończy.

Ten trwający zaledwie czterdzieści pięć minut seans mogę polecić każdemu, kto ceni sobie baśniową kreację świata i jego postaci. W stronę lasu świetlików (polski tytuł) to animacja, która bez fabuły pełnej zwrotów akcji potrafi zatrzymać przy sobie widza do samego końca. Finał chwyta za serce i długo nie puszcza, a całość utrzymana jest w niezwykle subtelnej konwencji, od początku do końca. Wydawać by się mogło, że w trzy kwadranse, nie da się zrealizować przemyślanej i kompletnej narracji. W tym przypadku uważam, że ta długość jest idealna. Gdyby historia trwała dłużej – mogłaby być męcząca przez swój niezwykle delikatny klimat. Skrócenie tego czasu odbiłoby się na niedokładnym zaprezentowaniu relacji dwojga głównych bohaterów. Co za tym idzie, wspomniany wcześniej „pocztówkowy” charakter filmu jest jego zaletą, a nie wadą.

Oczywiście nie jest to pozycja dla każdego. Fani mocnych wrażeń mogliby się zanudzić na śmierć, a koneserzy zawiłej fabuły czuliby się zawiedzeni. Jednak każdy, kto szuka nie za długiej, aczkolwiek przepełnionej emocjami i pięknymi pejzażami opowieści doceni oryginalność Hotarubi no Mori e.

źródło: leniwapopkultura.pl

Sklep E-NEKO.PL ANIME I MANGA!

Check Also

Recenzja filmu live-action „Fullmetal Alchemist”

Oceń ten Post! Zapewne wielu fanów ucieszyła informacja, że film „Fullmetal Alchemist” live-action można obecnie …

shares